Słonko www.naturystyka.friko.pl www.naturystyka.friko.pl
forum pamiętnik •  napisz

TRZY GRACJE

Patrick Van God - "Trismus" w Antarktyce

(...) Po przybyciu do Papeete znalazłem w porcie sympatyczne nabrzeże - jachty kotwiczą rufami do kei w samym centrum miasta. W ramach opłaty za postój korzysta się z gniazdka prądowego, co pozwala oszczędzić akumulatory, oraz z bieżącej wody bez ograniczeń, rzecz bardzo praktyczna, umożliwia bowiem branie odświeżającego prysznica, gdy ma się na to ochotę.
Pewnego dnia, zażywając właśnie tej rozkoszy, słuchałem uważnie historyjki, którą opowiadał mi przyjaciel- Marcel z "Kamavicka". (...) Właśnie rozmawialiśmy o możliwościach polepszenia mojej sytuacji finansowej.
Byłem zajęty wycieraniem się ręcznikiem, gdy wtem, rzuciwszy okiem na nabrzeże, odkryłem widok...- Trzy Gracje. Trzy złotowłose dziewczyny owinięte tahitańskim pareo, w zsuniętych na oczy słomkowych kapeluszach.

- Marcel, czy widzisz?!
- Och , ty ich nie znasz? To są te trzy dziewczyny, które zeszły z wielkiej amerykańskiej krypy.

(...) Na sąsiednich jachtach także przerwano prace. Nawet na "Melis", gdzie pracowita załoga usiłowała przywrócić kadłubowi jego piękno, pracując przy tym przez cały dzień, zapanowała cisza. Wszyscy przyglądaliśmy się z otwartymi ustami, jak zahipnotyzowani, mijającemu nas czarownemu zjawisku.
Nawet nie zastanawiając się, naciągnąłem koszulę, skoczyłem na keję i puściłem się w pościg za nimi. Ale dziewczyny miały już sporą przewagę i znajdowały się teraz na końcu nabrzeża, gotowe odejść w głąb miasta.

- Hello, miss! Czy to panie przybyły tutaj amerykańskim jachtem?
-...?

Nie można powiedzieć, abym spotkał się z entuzjazmem. Dwie z nich obrzuciły mnie lodowatym spojrzeniem przez przeciwsłoneczne okulary, przytakując ruchem słomkowych kapeluszy, a trzecia, odwróciwszy się ode mnie, lustrowała wzrokiem przejeżdżające samochody. Tam do licha! Stoję bosy, a jedna z nich ubrana w wysokie chodaki, przewyższa mnie o dobre pół głowy. Poczułem się nagle mały i bezradny, dosłownie i przenośni...

- Mam tu obok jacht, ten żółty, jestem sam na pokładzie. Jeśli sprawi to paniom przyjemność, zabiorę je rano na Moorea i będziemy tam mogli spokojnie spędzić Boże Narodzenie. Jest to przepiękny zakątek.

(...) jedna z nich odpowiedziała, że wpadną po południu, żeby "zobaczyć jacht", i wtedy podejmą decyzję. Rozstałem się z nimi z szerokim uśmiechem...
Ledwie śmiem w to wierzyć - przyszły! Przyniosły dobrą butelkę i specjał, który rośnie w ich kraju. Popołudnie upłynęło wesoło. Naturalnie, dziewczyny przespały się na jachcie i następnego dnia rano postawiliśmy żagle, udając się w kierunku Moorea. Gdy tylko minęliśmy ostatnią pławę farwateru Papeete, ubrania zniknęły jak za dotknięciem różdżki - jaka czarująca załoga! "Trismus" i ja nie spodziewaliśmy się tak wiele. Usadowiłem się na bukszprycie, ażeby z lepszej perspektywy ocenić sytuację i widok. Jaka szkoda, że mamy tylko osiem mil do Moorea! Byłbym gotów przepłynąć Pacyfik nie zmieniając niczego - było to zbyt piękne. Dziewczyny są nie tylko śliczne i sympatyczne, ale manewrują "Trismusem" ze znajomością rzeczy.
Zawsze myślałem, że dla mężczyzny osiągnąć stan nirwany to żyć z dwiema kobietami. Ale z trzema? Osiągnąłem go, snując najbardziej szalone marzenia, kiedy jedna z nich przyłączyła się do mnie na mojej "grzędzie"...
Nigdy jeszcze przelot nie wydał mi się tak krótki. W trakcie drogi złowiłem sporego tasara, którego przyrządziliśmy na surowo, po prostu zwilżając go sokiem z cytryny. Nie znam nic lepszego do butelki dobrego białego wina, a nawet do dwóch, dlaczegóż by nie? Wpływając w przejście Vaicre, byliśmy więc w swawolnym nastroju. Przy podejściu do kotwicowiska wiatr wiał prosto w nos. Wendy siedziała przy sterze, a Denise i Cathy zajmowały się szotami foka. Ja stanąłem na oku, badając głębię przed jachtem i kierując manewrami. Przejrzystość wody była wspaniała i z łatwością dostrzegaliśmy grupy korali, pomiędzy którymi lawirowaliśmy.
W głębi zatoki rozpoznaję biały kadłub "Paiere" Alaina i Gisele Martel, odcinający się od szmaragdu laguny.
Od jachtu odłącza się Zodiac* - koleżeński jak zwykle Alain płynie nam na spotkanie, aby wskazać dobre miejsce postoju. Gdy podpłynął bliżej, zorientował się, że nie jestem sam, podniósł się w swojej dinghy... i nie uwierzył własnym oczom. Widok pań, zajętych wykonywaniem zwrotu w strojach Ewy, nie mógł nie poruszyć Alaina. Przepłynęliśmy w odległości trzech metrów od niego:

- Cześć Alain!!!

Nawet na mnie nie spojrzał... - ani nie zdołał rzucić końca cumy, żeby go wziąć na hol! Był jak zahipnotyzowany! Jeszcze ostatni zwrot i rzucam kotwicę. Zwijamy żagle, zostawiając na razie bezan, który pomaga nam ustawić się. Następuje moment ciszy, a później jeden wielki plusk i - wszyscy czworo jesteśmy w wodzie. Jak cudownie! W dali widać wracającego na wiosłach Zodiaka.
Tu spędzimy Boże Narodzenie i następne dni.(...)

* tj. nadmuchiwana łódź


Drugi fragment powiedzmy o naturyzmie znajdujemy kilka kartek dalej. Sytuacja, w której znalazł się bohater i jego przyjaciółka, nie jest wesoła, bowiem wpłynęli na rafę koralową Tuamotu i ze wszystkich sił próbują uratować jacht. Jednak i taka "drobnostka" nie pozbawia ich ani dobrego humoru, ani pozytywnego nastawienia do życia.

Tak więc "Trismus" jest odwrócony w kierunku morza i "tąpie" lekko przy każdej fali. Należy nie czekając wywieść kilka kotwic, tak daleko, jak to jest możliwe, i za ich pomocą zacząć się ściągać w stronę morza.
(...) Podczas pracy przy kotwicach Wendy musi mnie ubezpieczać "kijem na rekiny". Wchodzimy do wody.
(...) W czasie rozmieszczania kotwic pewien duży wrakoń, który szczególnie upodobał sobie Wendy płynie za nią w odległości 50 centymetrów. Jednakże gdy tylko łańcuchy zaczynają szorować po dnie, przywabione hałasem rekiny znów się zjawiają przy nas. Widok młodej kobiety, uzbrojonej w rodzaj kija i stawiającej czoło rekinom, jest dosyć zajmujący, tym bardziej że Wendy wkracza do walki bez swego jedynego bikini (słowo daję, że bardzo ładnego i dość kosztownego), którego nie chciała ryzykować w tej przygodzie; pomysł godny kobiety.

Oby więcej tak pomysłowych pań jak Wendy!!!

podyskutuj na forum

strona głównapoczątek stronyredakcja serwisuwspółpraca
Serwisy: Naturyzm i ArtykułyOpowiadania CzytelnikówBusola NaturystówLista Dyskusyjna
Kontakty: ForumLista Dyskusyjna- zapisz sięPamiętnikNapisz

© Wszystkie prawa zastrzeżone
Projekt & Copyright by